Ks. Stanisław Hałas SCJ
Chcielibyśmy się przyjrzeć duchowości sługi
Bożego O. Leona Dehona pod kątem jej biblijnych inspiracji. Chodzi o to,
na ile i w jaki sposób opiera się ona i czerpie ze skarbca słowa Bożego
zapisanego w kanonicznych księgach Pisma Świętego. Odpowiedź na to
pytanie jest dla nas ważna, ponieważ jest równocześnie odpowiedzią na
temat jego teologii: w jakim stopniu i na ile jest O. Dehon teologiem we
właściwym tego słowa znaczeniu. Teologia jest bowiem nauką opierającą
się na objawieniu i usiłującą w jego świetle zgłębiać problematykę Boga
i człowieka w odniesieniu do Niego. Zaś objawienie Boże jest nam
dostępne przede wszystkim w Piśmie Świętym.
Jest faktem znanym, że O. Dehon powoływał
się także często na objawienia prywatne, zwłaszcza wielkiej czcicielki
Jezusowego Serca św. Małgorzaty Marii Alacoque.
Cytatem z tychże objawień rozpoczyna się przecież tzw. akt
wynagrodzenia, który codziennie w naszej Polskiej Prowincji odmawiamy:
Oto Serce które tak bardzo ludzi ukochało, a które otrzymuje od
wielu, nawet od tych szczególnie umiłowanych, tylko oziębłość,
obojętność i niewdzięczność. Są to słowa wypowiedziane przez Jezusa
w czasie tzw. wielkiego objawienia, które miało miejsce dnia 16 czerwca
1675 r.
Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że nawet
jeśli O. Dehon powołuje się na kanonizowanych czcicieli Serca Jezusowego
znanych z tzw. objawień prywatnych, to jednak eksponuje przede wszystkim
ich nauczanie na temat przeżywania religijności, a nie doznane od Boga
nadzwyczajne przeżycia. Chodzi o takie postacie jak np. święta Gertruda
i św. Małgorzata Maria. Ich apostołowanie traktuje przede wszystkim jako
kontynuację nauczania św. Jana Ewangelisty i Ojców Kościoła.
Teksty z Pamiętnika duchowego św. Małgorzaty Marii traktuje jako
przykłady ilustrujące naukę chrześcijańską na temat miłości.
Aby dać właściwą odpowiedź na ten temat
inspiracji biblijnych w duchowości i nauczaniu O. Dehona, należy przede
wszystkim wziąć pod uwagę uwarunkowania kulturowe i teologiczne
środowiska, w którym on wyrósł, uformował się i rozwinął bardzo ożywioną
posługę nauczycielską i organizacyjną. A jest to środowisko Francji,
zwłaszcza jej części północno - wschodniej w drugiej połowie XIX w. i na
samym początku XX wieku. Nieco uogólniając można powiedzieć, że
historycznie jest to Europa zachodnia w czasach przed I wojną światową,
którą zresztą O. Dehon osobiście przeżył i zmarł 7 lat po jej
zakończeniu, w 1925 r.
Wiele studiów poświęcono już zagadnieniu
Europy zachodniej, a zwłaszcza Francji tamtej epoki. Od strony
ekonomicznej był to na pewno okres industrializacji na wielką skalę,
która objęła przede wszystkim Europę zachodnią, ale nie tylko.
Spowodowała ona powstanie, pierwszy raz zresztą w dziejach ludzkości,
wielkich ośrodków przemysłowych z fabrykami, dymiącymi kominami i
otaczającymi je osiedlami robotniczymi. Takim obszarem szczególnie
intensywnego uprzemysłowienia była Francja północno - wschodnia, w
której rozwijał swoją działalność O. Dehon jako duszpasterz i Założyciel
Zgromadzenia Księży Sercanów. Sytuacja ta znalazła u niego swoje odbicie
w postaci wielkiego zaangażowania w kwestię społeczną, która wtedy
właśnie, i to z całą ostrością, się pojawiła. Już samo to zaangażowanie
ukazuje nam O. Dehona jako człowieka o szerokich horyzontach umysłowych,
otwartego na problemy otaczającego świata i cechującego się wielką
wrażliwością ludzką. Można go także określić jak człowieka w pełni
nowoczesnego, oczywiście w relacjach do swojej epoki.
Tę umysłową otwartość i wielką wrażliwość
ludzką widać także doskonale w jego duchowości. Różne studia
przeprowadzone na ten temat pokazują jednoznacznie, jak wiele O. Dehon
zaczerpnął z tzw. francuskiej szkoły duchowości, która na pewno miała
wiele do zaoferowania młodemu człowiekowi o tak szerokich horyzontach
umysłowych jak on. Trzeba przyznać, że ten kultywowany we Francji od
wielu wieków i doskonale dopracowany nurt duchowości, mógł rzeczywiście
pociągać ludzi pragnących bardziej świadomie i intensywnie przeżywać
swoją wiarę. Chodziło o pogłębioną świadomość żywej łączności z
Chrystusem i konsekwencje z tego wynikające. Na uwagę zasługuje zarówno
teo- jak i chrystocentryczne ukierunkowanie tego nurtu, a także głębokie
zaangażowanie egzystencjalne w przeżycie wiary, wyrażane w postawie
ofiarowania swego życia Bogu (tzw. duchowość wiktymalna).
Duchowość szkoły francuskiej ukierunkowana
była nie tyle na racjonalne rozumowanie teologiczne, co egzystencjalne
przeżycie wiary jako żywej komunii z Jezusem. Łączność ta nie powinna
ograniczać się jedynie do intelektu i dlatego kładziono główny nacisk na
całościowe zaangażowanie osobiste z dużą przekładnią na sferę
emocjonalną, która jednak wcale nie ograniczała się do uczucia, lecz
miała mocne powiązania z konkretną sytuacją egzystencją.
Wyrażały się one w postawie oblacji, a więc ofiarowania Bogu
wszystkiego, cokolwiek człowiek przeżywa, kładąc szczególny nacisk na
to, co sprawia najwięcej trudności i przykrości, a więc egzystencjalne
doświadczenie bólu i cierpienia.
Pytając o rolę Pisma Świętego w duchowości
Ojca Założyciela nie można oczekiwać, że będzie to ujęcie właściwe dla
naszych dzisiejszych czasów, kiedy to uczyniono w Kościele katolickim
bardzo wiele, aby całą teologię odnowić i oprzeć bezpośrednio na Piśmie
Świętym jako objawionym słowie Bożym. Mam tutaj na myśli cały wielki
proces, jaki dokonał się w ostatnim stuleciu, a który rozpoczął się
wydaniem przez papieża Leona XIII przełomowej encykliki
Providentissimus Deus z 1893 r. Owa, jak ją określono magna
charta in re biblica, zapoczątkowała w Kościele katolickim proces
wielkiej odnowy zainteresowania Pismem Świętym, który zaowocował m. in.
wydaniem wielu ważnych dokumentów kościelnych na ten temat
i zorganizowaniem całej struktury studiów specjalistycznych z nauk
biblijnych. Zaś pogłębione rozumienie biblijnego tekstu stawało się i w
dalszym ciągu się staje, i to w coraz większym stopniu, właściwym
pożywieniem dla teologii i całej duchowości chrześcijańskiej. Doskonale
widać to choćby w nauczaniu naszego papieża Jana Pawła II, który o wiele
bardziej niż jego poprzednicy, czerpie ze skarbca Pisma Świętego. Jak
zauważył znany polski biblista, pisma jego poprzedników były jedynie
jakby inkrustowane cytatami biblijnymi, jego zaś, bardzo liczne zresztą
dzieła, stają się w wielu miejscach po prostu jedną wielką medytacją
Pisma Świętego.
W ten sposób natchnione słowo Boże może stać się i rzeczywiście się
staje bardzo konkretną i bezpośrednią inspiracją duchowości
chrześcijańskiej.
Jednak w czasach O. Dehona daleko jeszcze
było do takiego wykorzystania Biblii w nauczaniu i przeżywaniu
duchowości. Choć encyklika Providentissimus Deus była wydana za
jego życia i przez osobiście znanego mu papieża Leona XIII, to jednak
daleko jeszcze było do dzisiejszego upowszechnienia wiedzy biblijnej.
Dlatego też nie można wymagać, aby posługiwał się tekstami Pisma
Świętego tak, jak się to robi dzisiaj. O. Dehona trzeba zrozumieć na tle
środowiska, w którym się wychował, dojrzewał i realizował swoje
powołanie. Współczesne studia coraz lepiej uwidaczniają, w jak wielkim
stopniu na osobowości naszego Założyciela odbiło się to właśnie
środowisko. Doskonale ukazuje ten wpływ rozprawa doktorska naszego
współbrata ks. J. Bernaciaka SCJ.
O. Dehon nie miał możliwości
systematycznego studiowania Pisma Świętego tak, jak się to robi dzisiaj.
W jego czasach traktowano wiedzę o Biblii jako mało ważny dodatek do
studiów teologicznych.
Niemniej jednak trzeba przyznać, że przyswoił sobie on Pismo Święte i to
w wysokim stopniu: najpierw przez katechezę i liturgię, a następnie
przez studia teologiczne, które przecież opierały się, choć nie zawsze w
sposób bezpośredni, na Piśmie Świętym. Na pewno wielki wpływ na
pogłębienie znajomości Pisma Świętego wywarła u niego francuska szkoła
duchowości, choć był to w dużym stopniu kontakt pośredni, poprzez
pryzmat zasad wypracowanych przez tę szkołę. Zasady te, zwłaszcza
najważniejsze, bardzo jednoznacznie czerpią z Pisma Świętego, a
zwłaszcza Nowego Testamentu i Ewangelii. Chodzi przede wszystkim o
chrystocentryzm, czyli skupienie całej religijności na osobie Jezusa,
która jest nam znana nie inaczej, jak poprzez Pismo Święte. Kult Najśw.
Serca Jezusowego miał na celu wniknięcie i przyswojenie sobie nie tylko
wyraźnie sformułowanego nauczania Jezusa, lecz także, a może nawet
przede wszystkim, przeżycie Jego ludzkiej miłości i uczuciowości tak,
jak możemy o niej wywnioskować na podstawie ewangelii i innych pism
Nowego Testamentu. Taka była właśnie w szkole francuskiej rola
przeżywania tajemnic życia Chrystusowego znanych nie inaczej jak poprzez
Ewangelię. Chodzi także o duchowość oblacyjną, która bardzo
jednoznacznie inspiruje się Pismem Świętym, zwłaszcza tekstami na temat
męki i śmierci krzyżowej Jezusa, znajdującymi się zarówno w ewangeliach
jak i listach Pawłowych, a także i pozostałych pismach Nowego
Testamentu, a nawet tekstami mesjańskimi Starego Testamentu.
Sama wprawdzie symbolika serca w dawnej
kulturze semickiej, w której powstawały księgi Pisma Świętego, dość
znacznie różni się od dzisiejszej symboliki europejskiej, której
klasycznym przedstawicielem jest właśnie kultura francuska, począwszy od
średniowiecznej kultury rycerskiej. W Biblii serce wskazywało na skryte
wnętrze człowieka, które odpowiedzialne jest przede wszystkim za
poznanie, zrozumienie i refleksyjność człowieka, a więc w dużej mierze
odpowiednik naszej europejskiej symboliki głowy. Uczucia były zaś
symbolizowane przez nerki czy też w ogóle wnętrzności. Serce stało się
pięknym symbolem szlachetnych uczuć ludzkich w Europie, a zwłaszcza we
Francji i dlatego nie powinno dziwić, że kult Serca Jezusowego narodził
się nie gdzie indziej, jak właśnie w tym kraju. O. Założyciel jako
gorący patriota, jest z tego faktu dumny i daje tego wyraz w swoich
dziełach, np. w konferencji zatytułowanej: Najśw. Serce Jezusowe
szczególną łaską Francji. Stwierdza w niej, że Serce Jezusowe
jest darem naszych czasów, lecz w szczególniejszy sposób darem dla
Francji. Pan Jezus ukochał Francję szczególną miłością. Dowodem tej
miłości jest nie tylko francuska narodowość św. Małgorzaty Marii, lecz
także najszybsze rozszerzenie się kultu Serca Jezusowego w tym właśnie
kraju, petycje francuskiego episkopatu w sprawie ustanowienia święta
Serca Jezusowego i poświęcenie Mu francuskiego narodu, a także budowa
bazyliki w Paryżu na Montmartre jako narodowego votum.
Toteż nic dziwnego, że właśnie we Francji powstało Zgromadzenie Księży
Najśw. Serca Jezusowego, podobnie jak powstało tam też kilka innych
zgromadzeń inspirujących się kultem Serca Bożego, i to mniej więcej w
tym samym czasie.
Łatwo zauważyć, że O. Dehon w swoich
pismach odwołuje się do Pisma Świętego bardzo często, przytaczając je
najczęściej po francusku, niekiedy także po łacinie. We wszystkich jego
dziełach doliczono się w sumie aż ponad 15 tysięcy takich cytatów
zaczerpniętych z różnych tekstów biblijnych.
Jest to bardzo wiele i już sama ta ilość jest imponująca! Biblijne
cytaty i odniesienia łatwo znaleźć we wszystkich pismach O. Dehona,
począwszy od zapisków kleryka w Rzymie aż ostatnich miesięcy życia w
1925 r. Widać je w najróżniejszych rodzajach jego pism, najwięcej
oczywiście w pismach dotyczących życia wewnętrznego. Znajdują się jednak
także w dziełach dotyczących kwestii społecznej, zapiskach i notatkach
prywatnych, a nawet korespondencji.
Plany i szkice jego konferencji często polegają na zwykłym zestawieniu
różnych tekstów biblijnych dotyczących poruszonego zagadnienia, które na
ogół jest związane z szerszym tematem Bożej miłości.
Kolejne medytacje rekolekcji o Sercu Jezusa (La
retraite du Sacré-Cœur) są oparte na tekstach biblijnych, a
na końcu każdej z nich umieszcza on tzw. bukiet duchowy, składający się
z tematycznie dobranych cytatów biblijnych. Są one przytoczone najpierw
po łacinie w myśl obowiązującej jeszcze wtedy zasady, że za autentyczny
tekst biblijny uważa się Wulgatę,
a następnie po francusku.
O zainteresowaniu O. Dehona Biblią, a zwłaszcza tekstami na temat
miłości Bożej, wymownie świadczy jego własne wyliczenie, że w Listach
Pawłowych można znaleźć aż dwadzieścia tekstów na temat wewnętrznego
zjednoczenia z Jezusem, które stanowi
wielki sekret życia duchowego.
O. Dehon często zaopatruje te teksty
własnym komentarzem, który może być bardzo zwięzły lub też dłuższy.
Ma on charakter przede wszystkim praktycznego pouczenia dotyczącego
osobistego przeżywania miłości Bożego Serca i naśladowania jej we
własnym życiu. Dość często taki komentarz obejmuje także inne teksty na
temat miłości Chrystusa, które są wplecione w jego treść. Biblijne
cytaty mogą być przytaczane dość swobodnie. O. Dehon skupia się po
prostu na tym, co dotyczy tematu miłości i ofiary, a opuszcza słowa,
które nie mają praktycznego znaczenia dla odbiorców. Cytując na przykład
J 13, 1 (umiłowawszy swoich ..., do końca ich umiłował); opuszcza
słowa na świecie jako nieistotne dla adresatów swoich konferencji.
Niekiedy są to tylko aluzje do biblijnego tekstu.
Co się zaś tyczy wyboru cytowanych i
komentowanych tekstów, podstawowym kryterium jest w tym względzie temat
miłości i ofiary. Widać to doskonale na przykładzie cytatu z Listu św.
Pawła do Galatów o Chrystusie, ... który umiłował mnie i samego
siebie wydał za mnie (2, 20). Ks. A. Perroux wykazał, że jest to
tekst zdecydowanie najczęściej przez niego cytowany i komentowany.
Wyliczył dokładnie, że w pismach O. Dehona tekst ten został przytoczony
aż 110 razy! Ciekawe, że nie jest to wcale tekst Janowy, a właśnie
Pawłowy.
Można się zastanowić, co zadecydowało o tym, że ten właśnie tekst
biblijny, a nie inny jest najczęściej cytowany i komentowany przez O.
Dehona. Widać nawet, że w komentarzach zawierających także inne teksty
biblijne, właśnie ten tekst jest szczególnie eksponowany przez
umieszczenia go w najważniejszym miejscu, przy końcu komentarza. Odnosi
się wrażenie, że służy on O. Dehonowi jako koronny argument jego
rozumowania.
Tekst ten mówi o miłości Jezusa do ludzi
używając greckiego czasownika
avgapa/n, który
oznacza miłość szlachetną, altruistyczną i dlatego stał się określeniem
miłości typowo chrześcijańskiej. Przy jego pomocy określa się zarówno
miłość Boga do ludzi jak i odwrotnie, jak i miłość Chrystusa.
Najczęściej jednak mówi się, że Chrystus nas umiłował używając
zaimka osobowego my w liczbie mnogiej, np. Rz 8, 37 czy też Ef 5,
2 (bo i Chrystus nas umiłował...). Okazuje się, że Ga 2, 20 jest
właściwie jedynym tekstem biblijnym, który określa adresata miłości
Chrystusowej zaimkiem w liczbie pojedynczej: umiłował mnie (agaphsantoz
me). Wydaje się, że to
właśnie takie sformułowanie w liczbie pojedynczej najmocniej przemawiało
do O. Dehona. Widać to doskonale w jego komentarzach, gdzie często
podejmuje ten właśnie motyw miłości skierowanej osobiście do siebie.
Mówi np. On mnie umiłował i to
właśnie Jego miłość do mnie zadecydowała o wybraniu ubóstwa w Betlejem,
pracy w Nazarecie, trudów pracy apostolskiej. On mnie ukochał i Jego
miłość do mnie spowodowała, że chętnie zniósł cierpienia swojej Męki i
śmierci. On mnie ukochał i dał mi swoje Ciało i Krew w Eucharystii.
Mówienie o miłości Chrystusa skierowanej do
adresata osobiście (określonego za pomocą liczby pojedynczej) ma na celu
sprowokowanie jego osobistej odpowiedzi polegającej na jej
odwzajemnieniu.
Rzeczywiście, miłość jest uczuciem bardzo osobistym, intymnym i dlatego
nie dziwi, że sformułowanie w liczbie pojedynczej umiłował mnie
przemawiało szczególnie najmocniej do O. Dehona. Biblijne nauczanie
jednak, idąc zresztą po linii nauczania samego Chrystusa i proroków,
jest adresowane z reguły w liczbie mnogiej, do całego ludu, akcentując w
ten sposób powszechny charakter zbawienia i miłości Bożej. Używając
liczby mnogiej nie mają autorzy biblijni jakiejkolwiek intencji
pomniejszania miłości Bożej do ludzi.
Tekst z Listu do Galatów posiada również i
tę zaletę, że bardzo lapidarnie łączy miłość Chrystusa z Jego dziełem
zbawczym: umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Miłość
Chrystusa została w ten sposób skonkretyzowana w Jego zbawczym dziele i
w ofierze na krzyżu, zgodnie zresztą z najbardziej autentyczną doktryną
Kościoła, widoczną już w czasach apostolskich. A jest to idea bardzo
droga dla O. Dehona jako wiernego i wybitnego ucznia francuskiej szkoły
duchowości. Miłość nie może zostać zredukowana jedynie do bezowocnego
kwietyzmu, ale musi znaleźć swój wyraz w konkrecie ludzkiej egzystencji.
Również i inne teksty Pawłowe i Janowe
łączą miłość Bożą z dziełem odkupienia, np. Ef 2, 4 n czy też 1 J 4, 10.
Sformułowanie Ef 5, 2 jest nawet podobnie krótko sformułowane:
umiłował nas i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną
wonność Bogu (por. 5, 25). Są one jednak wyrażone w liczbie mnogiej
a nie pojedynczej jak Ga 2, 20. Sformułowanie z Listu do Galatów
podkreśla ścisły związek między osobistą miłością Chrystusa a jego
poświęceniem dla człowieka za pomocą paralelizmu, dobrze widocznego
zwłaszcza w tekście greckim:
agaphsantoz me
kai. paradontoz
eauton uper
emou
Paralelizm ten, widoczny także w
tłumaczeniach na języki współczesne, podkreśla ideę ścisłej łączności
między miłością Chrystusa a Jego cierpieniem dla zbawienia człowieka. To
właśnie w ofierze krzyżowej znalazła najdoskonalszy wyraz jego miłość
skierowana do człowieka osobiście i zobowiązująca go do równie
konkretnie wyrażonej miłości, wyrażonej w wierszu 19:
aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem
zostałem przybity do krzyża.
Co się zaś tyczy Pawłowego sformułowania
paradidwmi uper emou,
wyraża ono zbawczy cel i skutek śmierci Jezusowej z tym, że we
wszystkich innych tekstach Nowego Testamentu jest ono sformułowane w
liczbie mnogiej:
uper hmer
lub
uper umwn.
Znajdujemy ją przede wszystkim w Listach św. Pawła i mówi ona, że
Chrystus za nas czy też za was umarł (Rz 5, 8; 1 Tes 5,
10; 1 J 3, 16 por. Tt 2, 14; 1 Kor 11, 24) i cierpiał (Ga 3, 13; Ef 5,
2; 1 P 2, 21). W Liście do Galatów znajdujemy jedyne sformułowanie na
temat zbawczej śmierci Chrystusa wyrażone w liczbie pojedynczej i ten
fakt zapewne także tłumaczy preferencję O. Dehona dla tego właśnie
tekstu.
Przykład najczęściej przez O. Dehona
przywoływanego cytatu z Ga 2, 20 poucza nas nie tylko na temat kryterium
doboru tekstów biblijnych, lecz także i sposobu podejścia do nich i ich
wykorzystania w twórczości pisarskiej. Teksty te mają na celu przekonać
czytelnika o wielkiej miłości Chrystusa i zachęcić do wzajemności, która
zostanie wyrażona w konkrecie osobistego życia. Jest to więc podejście
bardzo praktyczne, powiedzielibyśmy pastoralne. Taki zresztą cel
przyświeca większości publikacji O. Dehona: są to w dużej mierze dzieła
na temat duchowości, co widać zresztą w tytule zbiorowej publikacji:
Oeuvres spirituelles. Składają się na nie
konferencje, medytacje, rozważania.
To, co jeszcze bardzo uderza w podejściu O.
Dehona do Pisma Świętego, to jego głęboka wiara w słowo Boże i osobiste
zaangażowanie w jego pełnienie. Nie jest to na pewno chłodne podejście
egzegetyczne, stawiające sobie jako pierwszorzędny cel wyjaśnienie
znaczenia biblijnego tekstu, a więc poznanie w sensie naukowym. Tutaj
głównym celem przyświecającym jest pełna głębokiej wiary kontemplacja i
zachwyt miłością Bożą objawioną w Jezusie, aby wyciągnąć z niej
praktyczną zachętę do większej ofiarności i świętości osobistej. A cel
ten jest ogromnie ważny dla całego Kościoła i wynika z jego głębokiego
szacunku do Biblii jako prawdziwego słowa Bożego. Soborowa Konstytucja o
Objawieniu Bożym Dei Verbum wyraźnie mówi, że Pismo Święte jest
pokarmem duszy oraz źródłem czystym i stałym życia duchowego (n.
21).
Biblijną inspirację w duchowości O. Dehona
widać wyraźnie w bardzo często powtarzanym przez niego motto Ecce
venio - oto przychodzę, aby pełnić Twoją wolę! Jest to przecież
dosłowny cytat biblijny, zaczerpnięty z Listu do Hebrajczyków, gdzie w
rozdziale 10 został powtórzony dwukrotnie w wierszach 7 i 9. Wyraża on
zasadniczą postawę Chrystusa składającego swoją ofiarę Nowego
Przymierza. Chrystus ofiarował Bogu samego siebie, swoją własną osobę,
toteż Jego ofiara przewyższyła skutecznością wszystkie ofiary składane
ze zwierząt. Dzięki niej zostaliśmy uświęceni raz na zawsze
(Hbr 10, 10, por. 9, 12), a jej wartość polegała przede wszystkim na
pełnym miłości posłuszeństwie Syna Bożego, które zostało najdobitniej
wyrażone słowami psalmu 40: oto
przychodzę.
Psalm 40 został zacytowany przez autora
Listu do Hebrajczyków dlatego, że mówi o odrzuceniu przez Boga dawnego
kultu: ofiary ani daru nie chciałeś ..., całopalenia i ofiary za
grzech nie podobały się Tobie (w. 5 n), a jest to idea bardzo dla
niego ważna, pragnie bowiem przekonać swych czytelników o roli ofiary
Chrystusa. Równocześnie mówi o posłuszeństwie jako zasadniczej postawie
tych, którzy chcą oddać należną cześć Bogu.
Biblijne hasło ecce venio nie
zostało jednak wcale wymyślone przez O. Dehona. Funkcjonowało we
francuskiej szkole duchowości już od dawna. Można nawet powiedzieć, że
od samego początku, a mianowicie od kard. Bérulle, według którego wyraża
ono doskonale tajemnicę Bożej miłości, która doprowadziła do odkupienia
ludzi przez ofiarę Jezusa na krzyżu. Ideę tę podjęli następcy Bérulle’a,
np. S. Goudron (1646 - 1729) czy też św. Michał Garicoit (1797 - 1863),
którzy zawsze wiązali hasło ecce venio z życiem oblacji.
Dla O. Dehona stanowi ono przede wszystkim najważniejszy argument
religijnego posłuszeństwa wyrażającego się w chętnym i spontanicznym
pełnieniu woli Bożej objawiającej się w przykazaniach, regułach
zakonnych, obowiązkach życia, a nawet cierpieniu.
Chciałbym jeszcze dodać kilka słów na temat
tego, jak to O. Dehon w bardzo różnych tekstach biblijnych, nawet i tych
ze Starego Testamentu, widział zapowiedzi i obrazy Najśw. Serca
Jezusowego. Zagadnienie to jest również bardzo pouczające na temat jego
rozumienia i interpretacji Pisma Świętego. Dostrzegł on aluzje do Serca
Jezusowego nawet w takich biblijnych tekstach jak opowiadanie o raju i
pierwszym człowieku Adamie (Rdz 2, 7 nn), Ablu i jego śmierci, arce
Noego i jego ofierze, jaką złożył po zakończeniu potopu (Rdz 6, 14 nn).
Starotestamentalni patriarchowie tacy jak Abraham, Izaak, Jakub, Józef i
Juda są dla niego figurami Najśw. Rodziny i jedności Chrystusa ze swoim
Kościołem. Nawet niewolnica Hagar i studnia wody żywej (Rdz 16.
21) jest dla niego obrazem Serca Jezusowego.
Tego rodzaju interpretacja Pisma Świętego jest nam dobrze znana z pism
Ojców Kościoła i określamy ją ogólnie jako egzegezę alegoryczną. Choć
dziś uważa się ją za formę pewnego przerostu w sensie zbyt subiektywnej
interpretacji Pisma Świętego, to jednak sama znajomość tego typu
egzegezy na pewno świadczy o szerokiej wiedzy teologicznej i kulturze
humanistycznej O. Dehona. Świadczy także o jego dobrej znajomości
nauczania św. Augustyna i innych Ojców Kościoła.
Podsumowanie
Poczynione uwagi na temat biblijnych
inspiracji w pismach teologicznych O. Dehona możemy streścić w czterech
punktach.
1. Imponująca u jest O. Dehona jego
praktyczna znajomość Pisma Świętego. Świadczy o niej sama choćby ilość
biblijnych cytatów, jakie znajdujemy w jego pismach. Nierzadko chodzi po
prostu o całe zestawy takich cytatów.
Chodzi także o jego znajomość patrystycznej egzegezy alegorycznej, którą
umiejętnie potrafi się posługiwać.
Znajomość ta daje także o sobie znać we
wspomnieniach swojej podróży do Ziemi Świętej i na Bliski Wschód w 1865
r. Opisując zwiedzanie terenu świątynnego w Jerozolimie nie zapomina
nawet o takim szczególe że, jak powiada, tutaj
Joasz zatriumfował nad Atalią.
Odbyta w młodzieńczym wieku podróż na pewno wpłynęła na tę znajomość
Biblii. Sam zresztą napisał na temat swojego pobytu w Jerozolimie:
wspominam te dni jako bardzo ważne w moim życiu. Pozostawiły mi
wzruszające wspomnienia! Dostarczyły wielu pouczeń do wykorzystania w
rozmowach i kazaniach!
2. Podstawowe kryterium wyboru tekstów
biblijnych jest jedno: jest to temat miłości jak też i powiązanej z nim
ofiary. Chodzi zarówno o miłość Boga do ludzi i ludzi do Boga, a także
miłość Jezusa. Jego znajomość Biblii jest mocno ukierunkowana właśnie na
te teksty. Możemy powiedzieć, że na tym ukierunkowaniu polega jego
biblijna specjalizacja.
3. Cel przytaczania tych biblijnych
cytatów, a niekiedy całych ich zestawów, jest typowo pastoralny a nie
egzegetyczny. Chodzi o pouczenie na temat ogromnej miłości Bożej, którą
O. Dehon jest oczarowany i do której kontemplacji pragnie zachęcić
swoich słuchaczy czy też czytelników. Taki jest zresztą podstawowy cel
jego publikacji, zwłaszcza tych dotyczących duchowości. Zgodnie ze
zwyczajem epoki O. Dehon nie wnika w niuanse znaczeniowe biblijnego
tekstu, jak to zwykło się robić dzisiaj, aby z niego wydobyć pełnię
biblijnego orędzia. Wtedy nie było to zresztą możliwe.
W takim podejściu do Pisma Świętego widać
wyraźny wpływ francuskiej szkoły duchowości. Biblijne teksty
wykorzystywane są do pouczeń dotyczących przede wszystkim duchowości.
4. O. Dehon zawsze podchodzi do Pisma
Świętego w duchu głębokiej wiary w słowo Boże. Jest ono dla niego
najwyższym, niepodważalnym autorytetem, ponieważ jest prawdziwym,
autentycznym słowem Boga do ludzi. Dlatego jest ogromnie zatroskany o
to, aby nauczanie na temat miłości Bożej oprzeć na solidnej podstawie
słowa Bożego.
Takie podejście do Pisma Świętego widać
zresztą już w jego młodości. We wspomnieniach podróży do Ziemi Świętej,
którą odbył jako 22 letni młody mężczyzna, pisze na temat Nazaretu:
Ileż tajemnic się dokonało w tym
uprzywilejowanym miasteczku! Rodzina Święta mieszkała tutaj tak długo!
Pan Jezus, Jego święta Matka i św. Józef przebiegali jego ulice, place
pola ... Czerpali wodę z fontanny. Kupowali żywność na bazarze.
Zaś wspominając swój pobyt w Jerozolimie napisze: Wspominając
cały dzień najświętsze tajemnice można powiedzieć: to było tutaj! Tutaj
Jezus dał nam dowody swojej miłości. Tutaj cierpiał. Tu przelał
swą krew. Doznałem tam głębokich wrażeń, które zawsze mi pomagały
w kontemplacji
.
Takie podejście do Pisma Świętego jest na
pewno budującym przykładem dla wszystkich tych, którzy czerpią
inspirację z jego duchowości. Chodzi zarówno znajomość Pisma Świętego,
zwłaszcza tę praktyczną, ukierunkowaną zarówno na głębsze przeżywanie
własnej wiary jak też i apostolstwo. Najbardziej jednak chodzi o płynące
z żywej wiary poszanowanie dla słowa Bożego, przez które Bóg uczy nas o
swojej miłości do ludzi i zachęca do odpowiedzi wyrażonej w konkretnej
postawie życiowej.
Naszym zadaniem pozostaje stałe pogłębianie
duchowości sercańskiej w oparciu o solidne studia biblijne a zwłaszcza
teologię biblijną. Powinno się ono dokonywać zawsze w duchu głębokiej
wiary w miłość Boga do człowieka. Podstawowe rysy duchowości sercańskiej
mają bowiem solidne fundamenty biblijne. Chodzi np. o temat oblacji,
czyli ofiarowania swojego życia Bogu, który jest bardzo głęboko osadzony
w Piśmie Świętym i ściśle związany z miłością. Zawarte w Piśmie Świętym
teksty na temat oblacji starano się wydobyć w np. nowych zestawach aktu
ofiarowania. Chodzi także o biblijne rozumienie dzieła zbawienia jako
skutku miłosiernej miłości Boga do człowieka.